Korea Południowa
Zwiedź Seul, Busan oraz Jeju w 10 dni na własną rękę.
Korea Południowa była pierwszym krajem azjatyckim, który odwiedziłam, choć wcale nie pierwszym na liście krajów do odwiedzenia. Nie jest to kraj bogaty w zapierającą dech w piersiach naturę, czy w urokliwe miasta. I pomimo dość sporego researchu i tonie obejrzanych k-dram (w formie guilty pleasure :)), w Korei przeżyłam dość spory szok kulturowy.
My na Koreę mieliśmy w sumie 11 dni, w tym ostatniego dnia wylatywaliśmy wieczorem z Seulu. Wszystkie opisane tutaj miejsca zobaczycie w 10 dni. My zaplanowaliśmy 3 stacje – Seul, Busan i Jeju, poświęcając najwięcej czasu na zwiedzanie stolicy. Poniższy post jest jednocześnie opisem naszych wrażeń, jak i przykładowym planem zwiedzania. Znajdziecie w nim ceny noclegów, niektórych restauracji i atrakcji, a także miejsca warte odwiedzenia.
Spis treści
- 1. STACJA 1 - SEUL
- 2. Dzień 1 - widok na miasto, hanboki i hanoki
- 3. Dzień 2 - DMZ, olimpiada i Gangnam Style
- 4. Dzień 3 - Bukhansan National Park i soju na Insadong
- 5. Jak dostać się do Bukhansan?
- 6. Jaki szlak wybrać?
- 7. STACJA 2 - BUSAN
- 8. Dzień 4 - koreański grill i Songdo Beach
- 9. Dzień 5 - kolorowe domki i night Skywalk
- 10. Dzień 6 - przereklamowana atrakcja, klimatyczny Budda i street food
- 11. Dzień 7 - trekking, wyspa Doodo i lot na Jeju
- 12. STACJA 3 - JEJU
- 13. Dzień 8 - haenyeo, wyspa Udo i mecz Jeju United
- 14. Dzień 9 - wodospady, plantacja i Jeju City
- 15. Dzień 10 - najwyższy szczyt Korei - Hallasan
- 16. Dzień 11-12 - Seul
STACJA 1 - SEUL
Nocleg w Seulu
Miejsce: Daljee Guesthouse
Koszt: 1000zł/ 4 noce/ 2 osoby
Był bardzo w porządku, jednak najgorszy ze wszystkich jakie mieliśmy. Niemniej jednak spokojnie wybrałabym go drugi raz. Miał wszystko co potrzebne, w środku było bardzo czysto i był dobrze wyposażony. Minusy: długo utrzymująca się wilgoć po prysznicu mimo otwartego okna i hałas z ulicy.
Wszystkie noclegi rezerwowaliśmy standardowo przez booking. Ceny mogą się różnić w zależności od dostępnych zniżek.
Transport
Seul ma bardzo szeroko rozwinięte metro. Do większości miejsc w mieście dostaniemy się bez pomocy innego transportu. Jeśli jednak będzie to potrzebne (np. jeśli będziemy chcieli się dostać do Bukhansan National Park), możemy bez problemu skorzystać z autobusów. Wbrew innym opiniom w internecie uważam, że jest to dobry transport.
Karta T-money
Jest to karta umożliwiająca odbijanie się w transportach w całej Korei Południowej bez potrzeby kupowania np. całodniowych biletów. Można ją zakupić na lotnisku jednym z convenience store (7-eleven, Nice tu CU lub GS25 – to takie koreańskie żabki, w których kupicie wszystko co potrzebne). Koszt takiej karty to 4000KRW. Można doładować na nią dowolną sumę pieniędzy właśnie w jednym z wyżej wspomnianych sklepów lub też w automatach przy metrze.
Jedzenie w Seulu
Tu dość krótko – z reguły wchodziliśmy do koreańskich restauracji, w których zachęciły nas zdjęcia posiłków albo duża ilość ludzi i raczej się nie zawiedliśmy. Knajpy w Korei znajdziecie na każdym kroku, wiec w naszym odczuciu robienie wcześniejszego researchu nie miało większego sensu.
Dzień 1 - widok na miasto, hanboki i hanoki
Wieża Namsan
Pierwszego dnia zwiedzanie zaczęliśmy od wieży Namsan, z której można podziwiać panoramę na całe miasto. Jest to jeden z najlepszych punktow widokowych Seulu, na których możemy się przekonać jak ogromne jest to miasto i ile ma wzgórz! Uważam, że fajnie było właśnie od tego zacząć zwiedzanie miasta.
Na górę dojdziemy po schodach w około 30 minut. Jest również opcja wjechania kolejką linowa, która kosztuje 15000 wonów za osobę w dwie strony lub 12000 w jedną stronę.
Pałac Gyeongbokgung
Z wieży Namsan złapaliśmy autobus, który jechał prosto pod pałac Gyeongbokgung. Jest to jeden z największych pałaców zbudowanych w Seulu za czasów Joseon.
Odnośnie zwiedzania pałacu mamy wybór: albo od razu wchodzimy do pałacu umieszczając opłatę 3000 wonów albo w pobliżu możemy wypożyczyć hanbok i wejść w nim za darmo. 🙂 Hanbok to tradycyjny koreański strój. Kiedyś był noszony codziennie i odzwierciedlał m.in. status społeczny. Teraz ubierany jest głównie podczas oficjalnych okazji. Koszt wypożyczenia hanboka może się wahać między 10000 a 30000 wonów za wypożyczenie na dwie godziny. Nasze ze zdjęcia kosztowały 25000 i są bardziej tradycyjnymi odpowiednikami. Te z dużą ilością kwiatów i wzorów nie były raczej noszone przez Koreańczyków i są używane w celach turystycznych.
Sam teren pałacu jest bardzo rozległy, wiec warto zaplanować sobie na jego zwiedzanie minimum półtorej godziny. Możemy w nim zobaczyć m.in. komnaty mieszkalne rodziny królewskiej, bibliotekę, czy tez sale tronowa.
Hanok Village
Hanok village znajduje się stosunkowo niedaleko pałacu Gyeongbokgung. My zrobiliśmy sobie do niej około półgodzinny spacer.
Uliczkę z Hanok Village, która wyświetla się za każdym razem jak wpiszecie jej nazwę w Google, nie jest tak łatwo wyłapać. Nie jest ona konkretnie nigdzie oznaczona. Niemniej jednak jest to raczej pozytywny aspekt, ze względu na to, że inne, równie urokliwe uliczki, są puste. Cała wioska jest zbudowana z hanoków (a przynajmniej jej część), ale większość uliczek nie jest w ogóle zatłoczona. My sobie zrobiliśmy spacer po tej wiosce, przypadkowo natrafiając na tę główną ulicę.
Dzień 2 - DMZ, olimpiada i Gangnam Style
Wycieczka do Strefy Zdemilitaryzowanej
Wyjazd do strefy zdemilitaryzowanej jest najpopularniejszą atrakcją w Korei Południowej. Każdego dnia znajduje się tam mnóstwo wycieczek, chcących zobaczyć choć skrawek tej tajemniczej Korei Północnej. I cóż – my też jesteśmy ciekawscy i zrobiliśmy to samo.
Strefy Zdemilitaryzowanej nie odwiedzicie w inny sposób niż z wycieczką zorganizowaną. Jednak jest to moim zdaniem plus – my na przykład trafiliśmy na bardzo fajnego przewodnika, który opowiedział nam kilka ciekawostek. My zorganizowaliśmy ją z pomocą naszego Guesthouse’u i daliśmy za nią po 80 000 KRW. W skład wycieczki wchodziło miasteczko strefy, zwiedzenie jednego z tuneli wykopanych przez północnokoreańskich żołnierzy oraz obserwatorium, z którego można zobaczyć Koreę Północną.
Park Olimpijski
Park Olimpijski zbudowany na potrzeby Letnich Igrzysk Olimpijskich w 1988 roku leży trochę dalej od centrum Seulu. Jest bardzo duży i podzielony na kilka części, jak np. rekreacyjny park sportowy, park kultury i sztuki, park ekologiczny oraz Park Doświadczeń Historycznych. Warto tam zaplanować minimum godzinny spacer.
Dzielnica Gangnam
Najbogatsza dzielnica stolicy słynąca z utworu “Gangnam Style” (oznaczający “życie w luksusie”) leży na południowym brzegu rzeki Han. To tam właśnie znajdziemy najdroższe sklepy z markowymi ubraniami, zjemy najdroższe jedzenie w Seulu i zajrzymy do popularnych klubów nocnych. My akurat żadnej z tych rzeczy nie zrobiliśmy z racji budżetowego podejścia do podróży 🙂 Jeśli i Ty masz ograniczony budżet, polecam obiad lub kolację zjeść gdzie indziej.
Dzielnica rzeczywiście robi wrażenie i “czuć piniądz”, jeśli mogę się tak wyrazić 🙂 Udało nam się zwiedzić również Starfield Library w COEX Mall, czyli cudowną bibliotekę, w której znaleźliśmy nawet polskie książki!
Dzień 3 - Bukhansan National Park i soju na Insadong
Każdy, kto kocha trekkingi i nie odpuści nawet na wyjeździe powinien spróbować swoich sił w Bukhansan National Park. Może podejście nie jest duże, ale za to mamy cudowne widoki i sztuczne zabezpieczenia do zabawy 🙂
Jak dostać się do Bukhansan?
Jeśli jedziecie z centrum, to proponuję najlepiej wsiąść do metra (linia nr 3), a potem w autobus numer 704 i wysiąść na przystanku Bukhansanseong. Najprawdopodobniej spotkacie w tym busie kilku koreańczyków przygotowanych na trekking, więc w razie czego podążajcie za nimi Wstęp do parku jest całkowicie darmowy.
Jaki szlak wybrać?
Szlaków w parku jest dość sporo do wyboru i różnią się one stopniem trudności. My wybraliśmy czarny szlak, oznaczony jako Expert, i cały trekking zajął nam około 4 godzin. Na początku przed wejściem do parku znajdziecie mapkę szlaków, która ułatwi Wam wybór. Koreańskie względy bezpieczeństwa są z reguły bardzo wysokie i szlak jest oznaczony ekstremalnym jak tylko ma jeden krzywo położony kamień. Niemniej jednak szlak Expert spełnił nasze oczekiwania pod względem trudności. Mamy liny, kilka sztucznych ułatwień i dużo nagłych wzniesień.
Insadong Street
Po cudownym trekkingu w końcu można iść świętować i zaznać trochę więcej wieczornego wyjścia – a jednym ze sposobów na spędzenie wieczoru jest wyjście na Insadong Street.
Ta ulica za dnia wygląda bardzo niepozornie i raczej dość normalnie. Natomiast wieczorem wychodzą na nią tłumy młodych koreańczyków, siadają ze znajomymi przy plastikowych stolikach wystawionych z restauracji na chodnik i… głównie piją piwo lub soju. Soju to narodowy trunek, który smakuje trochę jak polska wódka, jednak ma “tylko” około 20%. Jest dość tania – 300ml zamówione w barze to koszt około 5000 KRW (około 15zł). Ponieważ jest dość ciasno, łatwo jest kogoś zapoznać. Barierą dopiero okazuje się język, ale w połączeniu z kalamburami i alkoholem jest trochę łatwiej 😉 A jeśli chcecie poznać ich kulturę i trochę z nimi pogadać, to naprawdę dobre miejsce.
STACJA 2 - BUSAN
Nocleg w Busan
Miejsce: Hotel Q5
Koszt: 185 000 KRW (ok. 530zł)/ 3 noce / 2 osoby.
Bardziej motel niż hotel (na wejściu dostaliśmy prezerwatywy w wyposażeniu łazienkowym) i raz widzieliśmy logo motelu a raz hotelu. Niemniej jednak był to najlepszy pokój w Korei jaki mieliśmy i na pewno byśmy go wybrali jeszcze raz. Świetnie położony (przy Songdo Beach), pokój i łóżko bardzo duże oraz bajer podgrzewanej deski w toalecie na plus 🙂
Transport z Seulu do Busan
Do Busan można dostać się na dwa różne sposoby: pociągiem lub busem. My się zagapiliśmy i jak chcieliśmy zarezerwować pociąg, to już praktycznie brakowało miejsc. Zdecydowaliśmy się więc na busa, za którego zapłaciliśmy około 32$/os. Był to jeden z lepszych i bardziej wyposażonych busów jakim jechałam w życiu – zdjęcie znajdziecie poniżej. Trasa z Seulu do Busan zajęła nam 4h. Pociągiem ten czas jest trochę krótszy (około 3h).
Dzień 4 - koreański grill i Songdo Beach
Tradycyjny grill koreański
Będąc w Korei kulinarnym punktem było dla nas zjedzenie koreańskiego grilla. Zjedliśmy w jednej z restauracji na piętrze przy Songdo Beach. Wybiera się rodzaje mięsa i samemu przyrządza, a do tego otrzymujemy dużo dodatków. My za trzy rodzaje mięsa zapłaciliśmy około 30000 KRW.
Songdo Beach
Uważam, że to jedno z ładniejszych miejsc w Busan i cieszę się, że mieliśmy okazję tutaj mieszkać. Śliczna promenada zarówno o wschodzie, jak i zachodzie słońca oraz możliwość zobaczenia wypływających hanyeo.
Dzień 5 - kolorowe domki i night Skywalk
Gamcheon Culture Village
Dzień zaczęliśmy od dzielnicy kolorowych domów, które zrobiły na nas większe wrażenie niż sądziliśmy wcześniej. Można się do niej dostać bezpośrednim autobusem. Jest to wioska położona na wzgórzu, co daje bardzo przyjemny krajobraz. Możemy bowiem domki oglądać piętrowo i podziwiać ich kolory.
Oprócz sklepów z pamiątkami znajdziecie na miejscu wiele kawiarni. Jedną z nich jest DUFF Coffee, do której absolutnie należy zajrzeć podczas swojej wizyty 🙂 Jest ona bardzo niecodziennie udekorowana, a prowadzi ją bardzo sympatyczny Koreańczyk z Północy. Możecie zamówić napój lub zapłacić 3000 KRW od osoby za zwiedzanie kawiarni.
Gwangalli Beach i night Skywalk
Po południu udaliśmy się na Gwangali Beach, czyli chyba najpopularniejszą plażę w Busan. Nie różni się ona praktycznie niczym od Songdo Beach, więc według mnie wystarczy wybrać sobie jedną z nich. Nie zostawaliśmy na niej zbyt długo, bo następnym naszym celem był Igidae Park, oddalony około godziny spacerem od plaży.
We wcześniejszych założeniach chcieliśmy się znaleźć w tym parku w dzień, ale nie wszystko niestety poszło po naszej myśli. Znaleźliśmy się więc przy wejściu o 19:00, czyli tuż przed zachodem słońca. Niemniej jednak okazało się, że istnieje specjalna nocna trasa i to dodatkowo pięknie oświetlona (światła wyłączane są o 22:00). Nie przejdzie się nią jednak całej trasy. W pewnym momencie oświetlenie się kończy i nie szliśmy już dalej po ciemku. Zawróćiliśmy więc tą samą drogą. Gdybyśmy mieli więcej czasu w Busan możliwe że wrócilibyśmy kiedyś, by przejść szlak w ciągu dnia, bo był naprawdę przyjemny.
Dzień 6 - przereklamowana atrakcja, klimatyczny Budda i street food
Sky Capsule
Niestety mieliśmy tego dnia wybitnego pecha do pogody, stąd zdjęcia nie są zbyt urokliwe.
Tego dnia mieliśmy zarezerwowane Sky Capsule – czyli małe kolorowe wagoniki jeżdżące przy linii brzegowej, z których można podziwiać ładne widoczki. W naszym odczuciu jednak była to atrakcja bardzo przereklamowana – a przynajmniej przy ulewie. Nie widzieliśmy ani ładnych widoków, a same kolorowe wagoniki nie zrobiły na nas piorunującego wrażenia. Drugi raz na pewno bym się nie zdecydowała.
Haedong Yonggungsa Temple
Jeszcze dalej na wschód miasta (około 30-40 minut autobusem od SkyCapsule) znajduje się bardzo klimatyczna świątynia buddyjska. Jest to jedna z niewielu świątyń położona nad morzem i ma rozległy widok na okolice. Polecam, w szczególności jeśli nie zwiedzaliście wcześniej świątyń w Korei.
Biff Square
Biff Square to popularny deptak znajdujący się w centrum Busan z (pysznym!) ulicznym jedzeniem oraz odciskami dłoni gwiazd filmowych (nie tylko koreańskich). Zresztą Busan jest miastem, w którym co roku odbywa się największy festiwal filmowy w całej Azji. Wokoło znajduje się również sporo sklepów, także można tutaj trochę czasu spędzić.
Dzień 7 - trekking, wyspa Doodo i lot na Jeju
Dzień siódmy był dniem naszego wyjazdu na wyspę Jeju. Lot mieliśmy jednak pod wieczór, więc o poranku udaliśmy się na krótki trekking w parku Amnam do wyspy Doodo. Trekking jest bardzo przyjemny i nie zawiera większych trudności. Na samą wyspę Doodo nie można się udać, niemniej jednak sam widok na nią jest piękny. Jest to wyspa nienaruszona przez człowieka, zachowana w swoim naturalnym stanie.
Jeśli zdecydujecie się na lot z Busan polecam odejść trochę od lotniska i zajrzeć na obiad do lokalnej restauracji w miasteczku obok. Bardzo Koreańskie doświadczenie oraz tanie i pyszne jedzenie. 🙂
STACJA 3 - JEJU
Koszt lotów i nocleg w stylu koreańskim
Loty na Jeju kupowaliśmy z mniej więcej tygodniowym wyprzedzeniem przez skyscanner.
Busan – Jeju – ok 100zł/os.
Jeju – Seul – ok. 220zł/os.
Nocleg:
Seogwipo – Hotel Rest Seogwipo – 280zł/ 2 noce/ 2 osoby.
Dobrze wyposażony i w optymalnej lokalizacji. Wybraliśmy ten hotel ze względu na pralkę w pokoju. Za dodatkową opłatą można kupić detergent do prania. Za 4000KRW można dokupić również śniadanie (niezbyt bogate, ale zawsze coś;))
Jeju City – Samhein Tourist Hotel – 295zł/ 2 noce/ 2 osoby.
W tym hotelu mieliśmy okazję spać w pokoju w stylu koreańskim – czyli bez łóżka 🙂 W pokoju znajdowały się materace i pościel do samodzielnego rozłożenia. Warto też wspomnieć, że podłoga jest w takim pokoju podgrzewana (nawet za bardzo), więc nie ma co się bać zmarznięcia w nocy. Dla mnie osobiście za twardo i preferuję łóżko, ale ciekawe doświadczenie 🙂
Poruszanie się po Jeju
Będąc na Jeju mamy dwie możliwości zwiedzania: wypożyczenie samochodu lub autobusy. My zdecydowaliśmy się na tę drugą opcję ze względu na ograniczony budżet. Nie żałujemy tej opcji, jednak zdajemy sobie sprawę z tego, że nie zobaczyliśmy niektórych miejsc i dojazdy były dosyć długie. Średnio spędzaliśmy dziennie około 3-4h w busie. Dodatkowo, należy pamiętać, że to już nie jest Seul i na autobus trzeba czasem poczekać nawet 40 minut.
Wypożyczenie samochodu należy zarezerwować z wyprzedzeniem, ponieważ na miejscu może się okazać, że nie ma już żadnych wolnych. Kiedy my patrzyliśmy ceny zaczynały się od około 60 dolarów na dzień.
Dzień 8 - haenyeo, wyspa Udo i mecz Jeju United
Z samego rana wsiedliśmy w busa i pojechaliśmy do muzeum haenyeo znajdującego się we wschodniej części wyspy. Już wcześniej byliśmy trochę zafascynowani tym zawodem, a muzeum dostarczyło nam sporo dodatkowych informacji. Nie zapisałam dokładnej opłaty za wstęp, ale to było coś w okolicach 1000-2000 KRW/ osoba.
Wyspa Udo
Całkiem niedaleko od muzeum (około 30 minut autobusem) znajduje się Seongsan Port, z którego co 30 minut wypływają statki na wyspę Udo. Statek płynie bardzo krótko – około 15 minut. My udaliśmy się tam nie wiedząc zbyt wiele – myśleliśmy, że wyspa Udo jest do zobaczenia w godzinę… A absolutnie tak nie jest. Możemy bowiem spokojnie na tej wyspie spędzić cały dzień, a nawet wydłużyć pobyt i wrócić kolejnego dnia.
Bilety na statek możecie na spokojnie kupić w porcie – nie wymagają one wcześniejszej rezerwacji. Samą wyspę możecie zwiedzić na kilka sposobów: wynajmując rower, dwuosobowy samochód, busem bądź pieszo (choć tutaj dystanse są całkiem spore). Przed popłynięciem na wyspę dostaniecie mapkę z zaznaczonymi punktami wartymi odwiedzenia, która ułatwia zwiedzanie.
Mecz Jeju United
Jedną z tradycji wielu ludzi w niemal każdym kraju jest wspólne kibicowanie. A wszędzie wygląda to jednak nieco inaczej, co daje nam fajny obraz kultury danego państwa. Dlatego właśnie ucieszyliśmy się, kiedy podczas naszego pobytu drużyna Jeju United będzie miała mecz 🙂
Jak się możecie domyślać, stadion nie był jakiś bardzo oblegany, dlatego bilety bez problemu kupiliśmy bez wcześniejszej rezerwacji. Mogliśmy też wnieść niemal wszystko – jedyne, co rekwirowano to alkohol z tego co widzieliśmy. Koreańczycy bowiem urządzają całe pikniki z rodzinami na meczu – wszędzie czuć zapach ramyeonu albo smażonego kurczaka. Było to bardzo ciekawe doświadczenie, choć niestety zakończyło się porażką dla Jeju.
Dzień 9 - wodospady, plantacja i Jeju City
Kolejnego dnia zmienialiśmy bazę noclegową na Jeju City. Jednak zanim to zrobiliśmy odwiedziliśmy po drodze kilka punktów. Pierwszymi przystankami były wodospady w Seogwipo – Sojeongbang Waterfall i Jeongbang Waterfall. Pierwszy z nich malutki, ale za to całkowicie nieturystyczny. Natomiast za wejście na drugi należy już zapłacić (symbolicznie około 2000 KRW) i jest tam nawet spory tłum ludzi. Jednak jest to też najładniejszy wodospad jaki widzieliśmy na Jeju – u jego dołu odbija się tęcza, jak możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej.
Następnym punktem były kolejne wodospady – Cheonjeyeon Waterfalls. Są one częścią całego parku botanicznego.
Osulloc Tea Museum
Ostatnim przystankiem przed Jeju City była plantacja zielonej herbaty – Ossuloc Tea Museum. Sama plantacja jest bardzo ciekawa, jednak nie powiedziałabym, że wygląda powalająco. Na pewno warto skosztować zielonej herbaty, a mamy taką możliwość właśnie w środku. Pamiętajcie, że jak zamawiacie w Korei latte, to w rzeczywistości jest to coś a’la słodkie smoothie z dodatkiem lodów.
Jako ostatnie odwiedziliśmy Jeju City. Nie zabawiliśmy w nim za długo, ale udało nam się zobaczyć zachód słońca w porcie i przejść się głównymi ulicami miasta 🙂
Dzień 10 - najwyższy szczyt Korei - Hallasan
Rezerwacja szlaku
Hallasan jest najwyższym szczytem Korei Południowej i mierzy 1 947 m.n.p.m. Jest to zarazem wulkan, który ostatni raz był aktywny w okolicy 1000 roku n.e.
Są dwa szlaki prowadzące do wulkanu: Gwaneumsa (ponoć trudniejszy) oraz Seongpanak. Do pierwszego bliżej będzie Wam się dostać z Jeju City, natomiast do drugiego lepiej jechać z miasta Seogwipo. Niezależnie od tego, który z nich wybierzecie, musicie wcześniej zarezerwować go na oficjalnej stronie oraz wziąć ze sobą paszport na szlak.
My wybraliśmy szlak Gwaneumsa. Dostać się do niego można najszybciej z Jeju City. Jeśli korzystacie z Naver Map (a polecam) to zaznaczcie na mapie Gwaneumsa Temple – to Wasz punkt startowy. Szlak jest podzielony na 4 części, z czego ostatnia jest najbardziej stroma i kondycyjnie wymagająca, ponieważ idzie się głównie po schodach. Pozostałe części raczej nie powinny sprawiać nikomu trudności, pomimo że są oznaczone jako trudne. Po drodze mamy dużo zieleni i generalnie panuje fajny klimat – wszyscy się dopingują 🙂 Nam przejście tego szlaku w górę zajęło niecałe trzy godziny.
Przy planowaniu godziny wejścia na szlak, musimy pod uwagę to, że należy dojść do schroniska przed 13:00 latem, a przed 12:00 zimą (schronisko znajduje się w drugiej połowie drogi na wulkan). W przypadku niepogody (czyli nawet deszczu według Koreańczyków) możliwe jest zamknięcie szlaku danego dnia – otrzymacie wtedy taką informację drogą mailową lub SMS.
Przygotowanie
Do przejścia tego szlaku latem nie należy się jakoś szczególnie przygotowywać. Na pewno należy wyposażyć się w jedzenie i wodę, ponieważ po drodze nic już nie kupimy. Buty trekkingowe również się przydadzą, ale jeśli ktoś ma same adidasy, to też dadzą radę.
Przed wejściem na szlak należy okazać potwierdzenie rezerwacji na mailu oraz paszport.
Dzień 11-12 - Seul
Na ostatnią noc przed wylotem zdecydowaliśmy się na powrót do Seulu. Ze względu na oberwanie chmury nie zwiedzaliśmy już za dużo oprócz ulicy Myeongdong oraz Muzeum Narodowego.
Myeongdong
To chyba najbardziej turystyczne miejsce w Seulu – jest to ulica zakupowa. Akurat jak byliśmy trwało Seul Fiesta, więc stoisk prawdopodobnie było więcej niż normalnie. My specjalnie zostawiliśmy sobie na koniec to miejsce na zakup pamiątek. Znajdziecie tam sporo sklepów zarówno z drobiazgami, jak i ubraniami czy kosmetykami. Nie zabraknie również koreańskiego street-food’u.
Muzeum Narodowe
Odwiedziliśmy je głównie ze względu na deszcz i nie zrobiło na nas wielkiego wrażenia. Nie jesteśmy też bardzo muzealni, a wszystko co było tam napisane już w sumie wiedzieliśmy wcześniej z wyjazdu bądź z researchu o Korei (albo z seriali koreańskich:)). Muzeum jest podzielone na 3 piętra i można je zwiedzać za darmo, a w niektórych godzinach nawet z przewodnikiem. Chociaż niestety w naszym przypadku przewodnik mówił bardzo słabo po angielsku i odłączyliśmy się od grupy.

No responses yet