Gibraltar
Jak zwiedzić pieszo w jeden dzień Skałę Gibraltarską, gdzie zaparkować i jak się obchodzić (lub nie) z małpami.
Zacznijmy od podstawowego pytania, czyli czy warto jechać na Gibraltar? W Internecie jest dużo głosów przeciw tej wycieczce. I tak – jeśli chodzi o samo miasto to nie zachwyca, a raczej sprawia wrażenie bardzo chaotycznego i niezorganizowanego. Natomiast Skała Gibraltarska jest czymś naprawdę wartym uwagi. Podczas wędrówki jest sporo szlaków do wyboru, a na każdym z nich sporo atrakcji, więc nie sposób się tutaj nudzić.
My wybraliśmy drogę pieszo, natomiast są inne możliwości do wyboru: poruszanie się taxi lub wjazd kolejką liniową. Są to oczywiście droższe opcje i wydaje mi się, że sporo się omija wybierając transport. Także jeśli tylko macie możliwości i niestraszne Wam chodzenie pod górę, to polecam bardzo wybrać się pieszo.
Na Gibraltar najłatwiej dostać się oczywiście samochodem, który można zostawić w miejscowości la Línea de la Concepción znajdującej się przy granicy. My zostawiliśmy samochód na tym parkingu, który kosztuje 3 euro za cały dzień. Stamtąd jest niecałe 10 minut pieszo do kontroli paszportowej.
Wiem też, że jest duży wybór wycieczek zorganizowanych z Malagi i innych miast Andaluzji, więc jeśli nie macie swojego transportu, polecam tutaj użycie GetYourGuide czy innych tego typu aplikacji.
Wejście na Skałę Gibraltarską - mapa + koszt biletu
Aby wejść pieszo na Skałę Gibraltarską, po przejściu przez kontrolę paszportową należy się kierować do Moorish Castle. Najlepiej jak w Google wpiszecie Ticket Office of the Moorish Castle. Po drodze w mieście znajdziecie parę drogowskazów, jednak są one dopiero bliżej centrum miasta. Stamtąd znaki do kasy biletowej są wystarczająco często, zresztą i tak cały czas droga prowadzi w górę po schodach. Niestety po przejściu przez kasę biletową znaki są już bardzo rzadko i czasem nie do końca wiadomo dokąd dana droga prowadzi. Zrobiłam pomocniczą mapę łączącą miejsca, które odwiedziliśmy, ale jak widzicie dróg do wyboru jest kilka, także niech te punkty służą Wam jako inspiracja. Jako start wklepałam parking, z którego korzystaliśmy.
W mieście możecie też kupić papierową mapę w automacie za 1 funt, jednak szczerze mówiąc ani razu jej nie użyliśmy.
W kasie biletowej przy Zamku kupicie wejściówkę na wszystkie atrakcje na Skale Gibraltarskiej. Jeden normalny bilet to koszt 25 funtów. Obok będziecie mogli dodatkowo zobaczyć mapę szlaków, którymi możecie się kierować po atrakcjach. Polecam zrobić jej zdjęcie, bo potem, tak jak wspomniałam, tych znaków jest mało. Generalnie najwięcej do odwiedzenia czeka Was na początku zaraz za Zamkiem, i na końcu, przy schodzeniu ze Skały.
Czego nie można pominąć na Skale? 3 najważniejsze atrakcje
Spośród wszystkich miejsc jakie odwiedziliśmy uważam, że nie można pominąć:
Great Siege Tunnels – to sieć tuneli wydrążonych w skale wapiennej podczas Wielkiego Oblężenia Gibraltaru (1779–1783), które miały służyć obronie strategicznej. To niezwykłe miejsce warto odwiedzić, ponieważ ukazuje nie tylko inżynieryjny geniusz tamtych czasów, ale również daje wgląd w historyczne wydarzenia oraz życie żołnierzy w trudnych warunkach. Zwiedzając tunele, można podziwiać widoki na Cieśninę Gibraltarską, a także zrozumieć ich znaczenie militarne przez kolejne stulecia. Napisy są zarówno w języku hiszpańskim, jak i angielskim.
Skywalk Gibraltar – to szklany taras widokowy zbudowany na klifie Skały Gibraltarskiej, który oferuje piękne widoki na Cieśninę Gibraltarską, Hiszpanię i Maroko. Ale nie to w nim najfajniejsze – obok niego właśnie możecie zobaczyć najwięcej makaków, a to właśnie z nich bardzo słynie Skała Gibraltarska.
Saint Michael’s Cave – to jedna z piękniej oświetlonych jaskiń jakie widziałam. Nie jest duża i wizyta w niej zamknie się maksymalnie w 20 minutach razem z pokazem świateł odbywającym się co kilka minut i na który z pewnością warto zaczekać.
Jak z tymi małpami? Kradną jedzenie!
Naczytaliśmy się wiele o tym, żeby raczej wszystkie rzeczy schować do plecaka i mieć ze sobą jak najmniej, bo małpki lubią kraść. I podczas wizyty obok Skywalk, gdzie można ich spotkać najwięcej, żadna nie była zainteresowana naszymi przedmiotami, nie zaobserwowaliśmy też żadnej próby kradzieży czegokolwiek od innych turystów. Jednak po wszystkich atrakcjach podczas schodzenia zdażyło się coś nieoczekiwanego.
Otóż schodząc, stwierdziłam że jest to bezpieczny moment na zjedzenie jabłka. Wyjęłam więc jedno z plecaka i powoli zaspokajałam głód. Nagle przed sobą zobaczyłam makaka, który widocznie oddalił się od swoich przyjaciół. Na widok jego podejrzliwych oczu schowałam jabłko do kieszeni spodni. To jednak nie zniechęciło go i zdecydował się upolowanie mojego ostatniego ogryzka. Rzucił się więc na kieszeń moich spodni – a że spodnie były dość luźne, to prawie zdjął je ze mnie całkowicie. Nie dałam się tak łatwo i nie wyjęłam mu tego jabłka z kieszeni. Byłam też zbyt w szoku, by cokolwiek zrobić. On po kilku próbach wyjął ogryzka z kieszeni, gardząc przy okazji chusteczkami, które wylądowały na drodze. Potem zasiadł wygodnie i bezczelnie jadł je na moich oczach z obojętnym wzrokiem.
Niestety moi towarzysze podróży też byli w szoku obserwując te sytuacje i udało się zrobić tylko jedno zdjęcie już praktycznie po całej akcji.
Bądźcie więc czujni i… pilnujcie jedzenia 🙂