Salkantay Trekking
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Ut elit tellus, luctus nec ullamcorper mattis, pulvinar dapibus leo.
Zobacz jak w 4 dni dojść z Cusco do Machu Picchu
Jeśli jesteś trekkingowym świrem i nie chcesz obrać utartej pociągowej drogi do Machu Picchu, Salkantay Trekking to coś co musisz spróbować. Jest on świetną alternatywą również dla popularnego Inca Trail. Jest bezpłatny (jeśli robisz go na własną rękę), nie trzeba go wykonywać z przewodnikiem i całkowicie nic nas nie ogranicza.
Cały Salkantay Trekking zajmuje 5 dni, natomiast my zdecydowaliśmy się na krótszą 4-dniową wersję. Poniżej znajdziesz całą trasę oraz niektóre wybrane przez nas noclegi. Natomiast przed zaplanowaniem trekkingu najważniejsze jest odpowiednie PRZYGOTOWANIE. Stąd polecam Ci nie przeskakiwać pierwszego rozdziału 😉
Spis treści
Jak się przygotować?
Gdybyśmy byli w Tatrach, powiedziałabym, że trasa jest raczej łatwa. Może nie najłatwiejsza i na pewno wymaga dobrej kondycji, ale raczej osoba zdrowa nie będzie miała z nią problemów.
Ale nie jesteśmy w Tatrach. Jesteśmy w Andach na wysokości sięgającej w niektórych momentach prawie 5000 m.n.p.m.. Tutaj warunki są już nieco inne i wysokość jest odczuwalna nawet jeśli jesteś osobą aktywną fizycznie i prowadzącą zdrowy styl życia.
Dlatego najważniejszym punktem przygotowania się to AKLIMATYZACJA. Nie bierzcie się za ten trekking dzień po przylocie do Peru. Zróbcie wcześniej inną wycieczkę w góry lub chociaż spędźcie kilka dni w Cusco, które jest położone na mniej więcej 3400 m.n.p.m.. Uważam, że aby obyło się bez niespodzianek, aklimatyzacja powinna trwać co najmniej 5 dni. Dla nas to był ostatni punkt prawie 3-tygodniowego wyjazdu. Takimi punktami przygotowywawczymi były dla nas wycieczka na Vinicuncę (tę tęczową górę) oraz do kanionu Colca. O całej naszej trasie możesz przeczytać TUTAJ.
Drugą ważną rzeczą są DOBRE BUTY. Dobre, to znaczy trekkingowe z dobrą przyczepnością i twardą podeszwą, a najlepiej odporne na wodę. W Peru, a zwłaszcza w górach, pogoda może Was naprawdę zaskoczyć, a przez większość drogi nie ma gdzie się ukryć.
Także jak już przy tej pogodzie jesteśmy, to trzecią rzeczą są UBRANIA NA KAŻDĄ OKAZJĘ. Z rzeczy, których lepiej nie zapomnieć wymieniłabym: czapkę z daszkiem/ chustkę na głowę (na wysokości naprawdę inaczej czuć słońce ;)) oraz kurtkę albo płachtę przeciwdeszczową. Weźcie tyle rzeczy, żeby móc się przebrać jak złapie Was deszcz. My jednego dnia mieliśmy deszcz non stop i nie mieliśmy na sobie kompletnie nic suchego. A drugiego była już pogoda na krótkie spodenki ;).
Przydadzą się Wam też tabletki do uzdatniania wody, żeby nie kupować za każdym razem butelek i nie nosić ich ze sobą. Ostatnią rzeczą jest krem z filtrem i nie żałujcie go. Najlepiej jakiś z Polski, te z Peru jakoś słabo chronią (albo źle trafiliśmy ;)).
A wszystkie rzeczy, które warto ze sobą zabrać do Peru opisałam TUTAJ.
Dzień 1
Trasa
CUSCO -> SORAYPAMPA (3850 m.n.p.m.) -> trekking do HUMANTAY LAKE (4200 m.n.p.m.) i z powrotem do Soraypampy
Dzień pierwszy spędzamy właściwie w połowie w transporcie. Z Cusco trzeba się bowiem dostać do Soraypampy. Wiem, że można się tam w jakiś sposób dostać colectivos (lokalnymi autobusami), ale my wybraliśmy chyba lepsze/wygodniejsze rozwiązanie. Polecam podpytać którejś z agencji turystycznych w Cusco o jednodniową wycieczkę na Humantay Lake i po prostu zabrać się z nimi busem w jedną stronę 😉 Na miejscu w Soraypampie odstąpicie od grupy i zameldujecie się w miejscu gdzie macie nocleg lub rozstawicie namiot jeśli z nim podróżujecie. Nie będzie Was to kosztowało dużo, a zaoszczędzicie sporo czasu.
Nocleg
Jeśli chodzi o nocleg w Soraypampa, to jeśli szukacie czegoś trochę tańszego, to polecam ten nocleg. Będziecie mieli szansę spać dosłownie pod gwiazdami 🙂 Nie uświadczycie tam wprawdzie ogrzewania, za to właścicielka zadba o to byście mieli co najmniej 5 kocy z alpaki, które grzeją lepiej niż niejeden kaloryfer. Dodatkowo, jest możliwość dokupienia sobie kolacji i śniadania na miejscu.
Droga na Humantay Lake
Trasa na jezioro jest dość łatwa, ale dalej są to Andy, a nie Tatry – także wysokość jest tu jak najbardziej odczuwalna. Pomimo braku trudności, co chwilę robimy krótkie pauzy i idziemy dalej. Kołatanie serca, trudność z oddychaniem, czy lekki ścisk w głowie, to jak najbardziej normalne objawy. Mijają z reguły po chwili odpoczynku. Podejście zajmuje około godzinę-półtorej, a do przejścia mamy około 2km pod górę.
A widoki dookoła oraz na górze rekompensują każdy trud włożony w marsz. Kiedy już jesteśmy przy jeziorze zapominamy o wszystkim, co było trudne 😉 Uczciwie przyznaję, że jest to jedno z najpiękniejszych miejsc jakie widziałam w życiu.
Dzień 2
Trasa
SORAYPAMPA (3850 m.n.p.m.) -> SALKANTAY PASS (4600 m.n.p.m.) -> Colcapampa (2800 m.n.p.m.)
Wyruszamy wcześnie rano z Soraypampy, ponieważ dzień drugi jest dniem najdłuższym i najbardziej wymagającym. W sumie do przejścia mamy 22km, na które możemy liczyć około 8 godzin.
Pierwsze kilka godzin jest kluczowe, ponieważ trasa wiedzie głównie pod górę. Wspinamy się na większą wysokość niż dnia wcześniejszego, więc rozkładamy siły, robimy przerwy i często pijemy wodę. Powiedziałabym, że każdą trudność rekompensuje nam piękna natura, ale jak my szliśmy to okropnie lał deszcz i wszystko było za mgłą 🙂 Za to atmosfera na szlaku jest cudowna – wszyscy sobie pomagają i są wobec siebie bardzo życzliwi 😉 Gdy już osiągniemy ten najwyższy punkt trekkingu, czyli Salkantay Pass (4600 m.n.p.m.), możemy odetchnąć z ulgą, bo od tej pory czeka nas już tylko trasa w dół.
Na trasie z Salkantay Pass do Colcapampa nie uświadczycie już większych trudności, więc jeśli pogoda Wam dopisze to naprawdę będzie to bardzo przyjemny trekking. Tak jak wspominałam wyżej, ciężko tutaj kupić po drodze coś do picia czy jedzenia w jakimś schronisku, więc polecam wyposażyć się w to wcześniej.
Nocleg w Colcapampa
Colcapampa jest typową bazą noclegową dla osób idących w Salkantay. Nasz wybór padł na Salkantay Hostel Chaullay, który mogę z pewnością polecić. W cenie macie śniadanie, a za dodatkową opłatą zostanie dla Was przygotowana kolacja (i to całkiem dobra!).
Dzień 3
Trasa
Colcapampa (2800 m.n.p.m.) -> okolice La Playa (2 200 m.n.p.m.) -> Hidroelectrica (1 890 m.n.p.m.) -> Aguas Calientes (2 040 m.n.p.m.)
Dzień trzeci jest dniem bardzo przyjemnym, ponieważ większość czasu idziemy z górki. Po drodze znajdziemy mini wioski, w których możemy zebrać siły czy kupić coś do jedzenia (albo orzeźwiający świeżo wyciskany sok!:))
Z Colcapampa do La Playa idziemy około 4 godzin, do przejścia mamy około 14 km. Towarzyszą nam piękne krajobrazy dżungli, więc droga jest naprawdę bardzo przyjemna. Z La Playa łapiemy transport, którym jedziemy około godziny do Hidroelectrica.
W Hidroelectrica dobrym pomysłem jest zjedzenie obiadu, ponieważ stąd czeka nas jeszcze 10km do przejścia do miasta Machu Picchu, czyli właśnie Aguas Calientes. Droga jest prosta, nie ma żadnych większych trudności, a prowadzi cały czas wzdłuż torów. Na trasie znajdziecie również małe sklepiki. Cała trasa do Aguas Calientes zajmuje około 2, maksymalnie 3 godzin. Nocleg w Aguas Calientes znajdziecie bez problemu, choć polecam wcześniej go zarezerwować w sezonie turystycznym.
Transport z La Playa do Hidroelectrica
My mamy taką naturę, że pytamy o wszystko miejscowych, bo najlepiej wiedzą co i jak 🙂 Także transport zapewniliśmy sobie już dzień wcześniej u właściciela noclegu w Colcapampa, który dał nam numer do kierowcy, zaznaczył dokładnie na mapie gdzie mamy dotrzeć oraz podał cenę 🙂 Jeśli wybierzecie ten sam nocleg, polecam Wam takie rozwiązanie.
Dzień 4
Trasa
Aguas Calientes (2 040 m.n.p.m.) -> Machu Picchu (2 430 m.n.p.m.)
Ostatniego dnia wspinamy się na punkt programu, czyli na nasze Machu Picchu. Mamy tutaj dwie opcje: wjeżdżamy busem na górę (bilet w obie strony kosztuje coś około 150zł/os.) lub wspinamy się (głównie) po schodach przez las.
Jeśli wybieracie trekking, zajmie on Wam około godziny. Przed rozpoczęciem trekkingu będziecie musieli okazać bilet z rezerwacją Machu Picchu. Schodzimy z Machu Picchu tą samą drogą, którą wchodziliśmy. My wzięliśmy dodatkowy nocleg w Aguas Calientes, by trochę odpocząć po trekkingu, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by po Machu Picchu wrócić od razu do Hidroelectrica (tą drogą przy torach) i stamtąd złapać transport do Cusco.
Rezerwacja wstępu na Machu Picchu
Bilety polecam zarezerwować na oficjalnej stronie.
Mamy do wyboru kilka szlaków i na każdym z nich kilka godzin wstępu. Należy przemyśleć wcześniej, o której dokładnie chcemy się pojawić, ponieważ pojawienie się o złej godzinie grozi brakiem wstępu w ogóle. Mapy wszystkich szlaków dostępne są również na oficjalnej stronie.
Naszym wyborem był Circuito 4 + Huchuypicchu (Huchuypicchu to ta mniejsza góra na zdjęciu, na którą wchodzi się około 15 minut i ma się ładny widok na całe miasteczko Machu Picchu).
Uwaga: jeśli wybieracie szlak z wejściem na górę, to na Waszym bilecie znajdziecie przedział godzinowy, w jaki macie rozpocząć wejście na tę górę. Oznacza to, że na samo Machu Picchu musicie wejść odpowiednio wcześniej. Dla przykładu na bilecie my mieliśmy oznaczone wejście na Huchuypicchu w godzinach 10:00-11:00, natomiast na Machu Picchu musieliśmy wejść w godzinach 09:00-10:00.
Przewodnik na Machu Picchu - czy warto?
Niezależnie od tego jaki szlak wybierzecie możecie dodatkowo wykupić usługi przewodnika. Jedynym problemem tylko jest to, że… przewodników w języku angielskim jest skrajnie mało, a przynajmniej było mało w dniu kiedy my byliśmy.
Pomimo dużego tłumu przed wejściem, oprócz naszej czwórki, nikt nie chciał przewodnika w języku angielskim, więc kwota jaką zapłaciliśmy była dość duża. Dodatkowo niestety nieadekwatna do tego, co Pan nam opowiadał. Wydawało się, że opowiada nam wszystko w sposób dość olewczy i niewiele wynieśliśmy z tego, co mówił. Warto się więc tutaj zastanowić, czy nie lepiej przeczytać historię Machu Picchu w internecie lub obejrzeć film na YouTubie i potem na własne oczy wszystko zobaczyć, zamiast wydawać pieniądze na przewodnika.
Samo Machu Picchu i jego historia rzeczywiście robi wrażenie, więc jest to główny punkt wycieczki do Peru. Tylko niestety jest to główny punkt absolutnie wszystkich turystów odwiedzających Peru, więc dla mnie osobiście przez ilość turystów i skomercjalizowanie to miejsce trochę traci urok. No ale tak czy siak – wypada tak jechać do Peru i nie iść na Machu Picchu?

No responses yet