Valbona Pass góry północnoalbańskie trekking Valbone

Categories:

Albania

Albania to coś więcej niż przystępne ceny i piękne plaże! Sprawdź poniżej co ma do zaoferowania ten kraj oraz jak się do takiej wycieczki przygotować na własną rękę.

Po podróżach na inne kontynenty przyszedł czas na coś bardziej europejskiego. Postawiliśmy tym razem na miejsce, które w ostatnim czasie jest dość turystyczne, czyli Albanię. 

Podczas researchu natknęłam się na wiele komentarzy odnośnie tego, by nie łączyć południa z północą podczas tygodniowego wyjazdu. Postanowiłam to sprawdzić i uważam, że nawet należy połączyć południe z północą! Jeśli tylko ma się chęć na zwiedzanie i jest się doświadczonym kierowcą (albo ma się takiego ;)). Obydwie strony Albanii są warte uwagi – turystyczny rozgardiasz południa z pięknymi plażami oraz spokojne i tradycyjne góry północnoalbańskie. 

Jeśli jednak chcesz wybrać jedno z nich poniżej postaram się oddać klimat każdego z tych miejsc oraz punkty warte odwiedzenia. Ale najpierw najbardziej podstawowe kwestie, czyli wynajem samochodu, noclegi oraz ich koszty.
UWAGA: podane koszty dotyczą wyjazdu w sezonie letnim, a dokładnie początku lipca. Poza sezonem ceny mogą być znacznie niższe.

Wynajem samochodu w Albanii jest świetną opcją, jeśli nastawiamy się na wycieczkę objazdową albo na swojej mapie Google już zaznaczyliśmy kilka odległych od siebie punktów do odwiedzenia. Pomoże nam dostać się z punktu A do punktu B bez większych przeszkód. 

My postawiliśmy na stronę rentfromlocals. Jest to marketplace, na którym ogłaszają się firmy bądź osoby prywatne mające do wynajęcia samochód. My wynajęliśmy bardzo ekonomiczne Renault od tego właściciela. Kierowaliśmy się głównie ceną oraz ilością pozytywnych opinii. 
Btw. nie zdziwcie się brakiem konieczności podawania danych prawa jazdy lub podpisywania Umowy na miejscu. Nie tylko w naszym przypadku obyło się to bez praktycznie żadnej dokumentacji oprócz potwierdzenia ze strony internetowej. Gotówka do ręki i auto Wasze 🙂 

Cena (w lipcu): 30 euro/ dzień. Dość dużo jak na Albanię, ale niestety szczyt sezonu robi swoje.

mapa, map Albania Google maps zaznaczone miejsca
Mapa na Google przed podróżą 🙂
wynajęty samochód renault clio albania rentfromlocals
Nasze ekonomiczne Renault Clio 🙂

Drogi w Albanii

Drogi w Albanii nie są takie złe, jak można przeczytać na niektórych stronach. Wbrew pozorom większość jest wyasfaltowana i nie powinny sprawiać problemów zwykłym kierowcom. Niemniej jednak są fragmenty, które polecam tylko tym bardziej doświadcznym, a wśród nich są: droga do Theth oraz do Bovilla Lake (obydwa miejsca znajdują się na północy). 

Można by jeszcze zaliczyć do tego Tiranę, która jest trudna ze względu na zachowanie Albańczyków, bo to właśnie może stanowić większy problem. Z niewiadomych przyczyn nie zwykli oni sygnalizować swoich manewrów, jak np. skręt w prawo bądź nagłe zatrzymanie na środku drogi. 😉 Wygląda też na to, że mają bardzo duże zaufanie do innych kierowców, ponieważ ostre wepchnięcie się bądź nagminne wymuszanie pierwszeństwa jest na porządku dziennym.

Droga w Albanii, Bovilla Lake, wielkie serpentyny na drodze nad jeziorem
Mała serpentynka przy Bovilla Lake
Owce na drodze asfaltowej, góry Albania
Małe przeszkody na drodze 🙂

Noclegi

Sarande - 3 noce

Nasz wybór: Villa Alfred

Ocena: 6/10

Mieszkanie bardzo duże z oddzielną sypialnią, salonem z aneksem oraz z pięknym widokiem na morze. Jednak dość zaniedbane i trochę słabo wysprzątane. Dodatkowo problematyczny kontakt z właścicielami – brak odpowiedzi na bookingu, a na miejscu trzeba było dzwonić i czekać około 30 minut, mimo wcześniejszego uprzedzenia o godzinie przyjazdu. W mieszkaniu cały czas świeciło światło, które nawet mimo wyłączeniu korków dalej świeciło! W drugim dniu pobytu zepsuła się też spłuczka. Nie zgłaszaliśmy jednak tego, bo nie chcieliśmy tracić czasu na czekanie aż ktoś przyjdzie. I tak tam tylko spaliśmy, więc nie było to aż takim problemem 🙂 

Sarande Albania, widok z balkonu z kubkiem herbaty na morze
Widok z balkonu z noclegu - Sarande

Durres - 2 noce

Nasz wybór: My Holiday House

Ocena: 9/10

Wszystko bardzo ładne, czyste + na miejscu znajdował się parking. Blisko do plaży, sklepu, a sama okolica bardzo cicha. Trochę ciężko było trafić, ponieważ nigdzie nie ma napisanej nazwy obiektu. Właścicielka natomiast szybko wskazała nam co i jak, i była dostępna 24/7. 🙂 

Palmy na deptaku z fontanną, nadmorski kurort, Durres Albania
Centrum Durres

Theth - 2 noce

Nasz wybór: Bujtina Zici

Ocena: 9/10

Bardzo mili właściciele, super pokój i pyszne śniadania wliczone w cenę. Cudowny widok na okolice, cisza i spokój 🙂 Jedynym minusem jest dojazd – po drodze nie ma żadnych znaków do obiektu i trochę trudno trafić, ale na szczęście mogliśmy liczyć na pomoc lokalnych mieszkańców!

domek w górach Theth Albania najbardziej odizolowana wioska w Europie
Nasz domek w Theth po prawej

Wymiana pieniędzy

Walutą obowiązującą w Albanii są LEKI (ALL) i to nimi proponujemy się posługiwać podczas pobytu w tym kraju. W większości miejsc zapłacimy również w Euro, jednak często z lekką stratą. Proponuję również płatność gotówką, z racji za to że karta (zwłaszcza płatność telefonem) nie jest zbyt popularna. 

Przelicznik Lek/Euro jest bardzo prosty – 1EURO = 100LEK.
Najprostszym sposobem będzie wymiana pieniędzy w Polsce na Euro, a w Albanii euro na Leki. 🙂 

Internet

Albania nie jest w Unii Europejskiej, stąd też poleganie na roamingu jest dość kosztowne. Ja już któryś wyjazd korzystam z Airalo (karta e-sim) i w większości działa bez zarzutu. Choć niestety internet w Albanii w niektórych miejscach wyjątkowo zawodził – albo działał skrajnie wolno albo nie było go w ogóle. 

Koszt 5G na Airalo to 15,50USD. 

Innym rozwiązaniem na internet w Albanii jest zakup fizycznej karty SIM na miejscu. Z tego co zdążyłam zauważyć może to być tańsze rozwiązanie. Ja jednak preferuję e-sim, stąd nie interesowałam się zbytnio tym tematem.

dziewczyna w kręconych włosach na łódce
Południe
domek na tle gór Theth Albania
Północ

Południe vs. północ

Z miejsc na południu w kolejności zwiedziliśmy: 

  • Wlora
  • Sarande (nocleg przez 3 dni)
  • Ksamil
  • Blue Eye
  • Okręg Gjirokastra
  • Berat

Południe, zwłaszcza w lipcu, tętni życiem. Nie brakuje tutaj pięknych, choć lekko zatłoczonych, plaż, fajnych atrakcji turystycznych jak rejsy oraz zabytkowych miast (Berat i Gijokastra). Można zarówno odpocząć, jak i pozwiedzać, a posiadanie samochodu dodatkowo ułatwia sprawę. 

Z kolei z miejsc na północy w kolejności zwiedziliśmy: 

  • Durres 
  • Bovilla Lake 
  • Theth
  • Tirana

Centrum i północ Albanii, oprócz Tirany, już są nieco spokojniejsze i mniej turystyczne od południa. Krótko mówiąc, Durres to plaża bardziej dla rodzin z dziećmi, Bovilla Lake i Theth to miejsca dla ludzi kochających naturę, góry i spokój, a Tirana… cóż, według mnie prawdą jest większość opinii krążących o stolicy, że po prostu nic tam nie ma. Więcej o tych miejscach znajdziesz pod koniec wpisu, bo na północ udaliśmy się na koniec naszego wyjazdu.

Dziewczyna na tle różowego budynku i drewnianych drzwi
Wlora główna ulica z flagami i ładnymi budynkami

1 Dzień - zapoznanie się z terenem i kierunek południe

Pierwszego dnia pobytu w Albanii po przylocie odebraliśmy samochód i ruszyliśmy w drogę na południe! Okazało się, że akurat niedawno otworzyli nową drogę niedaleko lotniska w Tiranie, której nie było na mapach Google 🙂 Stąd pierwsze kilometry jechaliśmy głównie według znaków. Po tym jednym incydencie, wszystko co wskazywały nam mapy Google było zgodne z prawdą. 

Pierwszym przystankiem była Wlora (około 2 godziny drogi od Tirany). Spędziliśmy w niej około 2-3 godziny, a następnie pokierowaliśmy się na Sarande, by się zameldować. Tego dnia zwiedzaliśmy po prostu Sarande i odpoczęliśmy. Jest to miasto, które tętni życiem i w lipcu było tam sporo turystów. Wprawdzie wolimy klimat nieco spokojniejszy, jednak była to miła odmiana 🙂 

panorama widokowa Wlora widok na miasto
Wlora - panorama widokowa

2 Dzień - turystyczny rejs w Sarande i tłum plażowiczów

Drugiego dnia postanowiliśmy być typowymi turystami na wakacjach i skorzystaliśmy z dostępnych atrakcji! Zdecydowaliśmy się na rejs po morzu śródziemnym, odwiedzając różne jaskinie i plaże. Na naszej łódce było około 15 osób, także dość kameralnie. W prawie każdym ze spotów zatrzymywaliśmy się na 10-20 minut by porobić zdjęcia i popływać. Polecam, jak ktoś bardzo lubi pływać, bo podczas tego rejsu okazji jest mnóstwo 🙂 

Po powrocie pojechaliśmy zobaczyć Ksamil jednak… nie dojechaliśmy do niego tak do końca. Zatrzymaliśmy się na dwóch spotach przed Ksamilem, ale zrezygnowaliśmy z dalszej jazdy, ze względu na ogrom turystów. Z Ksamilu za to są organizowane rejsy na Korfu – my jednak chcemy odwiedzić kiedyś tę wyspę oddzielnie, dlatego nie braliśmy tej opcji pod uwagę.

ładna para nad brzegiem wody Albania
Albania południe czysta woda skały

3 Dzień - Blue Eye i Miasto tysiąca schodów

Ostatniego dnia w Sarande pojechaliśmy na jezioro Blue Eye oraz do Gjirokastry. Obydwa miejsca bardzo godne polecenia. 

Na Blue Eye musimy dojść około 30 minut z parkingu (płatny 300 leków / 3 euro). Jest też płatna opcja wypożyczenia hulajnogi. Na parking kieruje nas Pan określany przez wiele osób mianem „pseudopolicjant”. W opiniach czytaliśmy, że wystarczy go ominąć i pojechać dalej – jednak ominąć Pana nie dało się w żaden sposób, a my już nie chcieliśmy się kłócić o 300 leków. Jest mały parking dalej, jednak przechodząc nie widzieliśmy na nim miejsca do zaparkowania, więc prawdopodobnie i tak skończyłoby się na płatnym. 

W samym Blue Eye nie wolno pływać, choć niektórzy ten zakaz łamią (chyba głównie lokalsi). Woda jest czyściutka i dość zimna – udało nam się jedynie zamoczyć nogi 🙂 Możemy wrócić tą samą drogą albo zrobić spacer wokół jeziora. My wybraliśmy tę drugą opcję, jednak trochę się zgubiliśmy (bardzo słaby zasięg), więc może nie będę bardzo opisywała naszej trasy 😀 Niemniej jednak oznaczony jest punkt startowy drogi „Starting point hike around the lake” i w opiniach kilka osób dodało zdjęcia z tej trasy, które mogą ułatwiać sprawę (szkoda jednak, że sprawdziliśmy tę sekcję po fakcie) 🙂 

Blue Eye jezioro w Albanii południe zielono
Blue Eye

Po Blue Eye skierowaliśmy się na Gjirokastrę, tzw. miasto tysiąca schodów. Jest też jednym z dwóch miast-muzeów w Albanii (drugim jest Berat). Zwiedziliśmy zamek, zjedliśmy regionalne przysmaki oraz zrobiliśmy spacer po mieście. 

Anegdota: po drodze do Sarande wzięliśmy starszą Panią, która łapała stopa do domu 🙂 Nie umiała żadnego słowa po angielsku, a my po albańsku znaliśmy tylko “Dziękuję”. Pani też nie do końca widziała co jej wskazuję na mapie i powtarzała cały czas “KHI”, co chyba znaczyło, że mamy jechać prosto 🙂 Przegapiliśmy nasz skręt na Sarande, a Pani dalej krzyczała KHI – no więc jechaliśmy dalej prosto, aż (w końcu :)) krzyknęła STOP i wskazała na (chyba) swój dom. Bardzo nam dziękowała i była przemiła, chciała nam też zapłacić. My jednak nic nie wzięliśmy i mamy co wspominać 🙂 

Gijokastra miasto tysiąca schodów Albiania
Gijokastra

4 Dzień - Miasto tysiąca okien i najlepszy obiad w życiu

4 dnia pobytu w Albanii wymeldowaliśmy się rano z naszego mieszkania i skierowaliśmy się na Durres. Jednak zanim tam dotarliśmy, naszym przystankiem był Berat, czyli drugie miasto-muzeum, tym razem “Miasto tysiąca okien”. Trasa z Sarande do Berat to około 3 godziny drogi.

Berat Albania miasto tysiąca okien

Osobiście Berat podobał mi się bardziej niż Gjirokastra. Uważam, że jest w nim więcej do zobaczenia i jakoś bardziej udało mi się poczuć ducha tego miasta. Ale może to zasługa jednego z lepszych obiadów w życiu, który zjedliśmy w Temi Albanian Food. Tak pysznej domowej nadziewanej papryki, burka czy mousaki nie zjecie nigdzie! Jest to najlepsza restauracja w Albanii do jakiej poszliśmy zarówno pod względem jakości i ilości jedzenia, jak i sympatycznej obsługi. 

Po Berat skierowaliśmy się na Durres gdzie spędziliśmy resztę dnia. Samo Durres jest bardzo sympatyczne, jednak sporo cichsze i mniej turystyczne od Sarandy. Tutaj więcej osób uderza na spokojne wakacje na plaży, niżeli na imprezę. Jest też dość “transportowe” i większe od Sarandy, co działa na niekorzyść. Drugi raz raczej bym się tu nie zatrzymała.

Obiad z pięciu talerzy tradycyjny Albański
Berat miasto tysiąca okien Albania

5 Dzień - dojazd do Bovilla Lake - najpiękniejszego jeziora w Albanii

Z samego rana udaliśmy się na Bovilla Lake. Z wcześniejszego researchu wiedzieliśmy, że wiedzie tam niełatwa droga i warto rozważyć wycieczkę zorganizowaną autem terenowym. My jednak nie zwątpiliśmy ani chwili w nasze małe Renault Clio i postanowiliśmy sprawdzić jego możliwości na tym trudnym terenie 😀 

Bovilla Lake znajduje się około 1h drogi na północ od Tirany mimo że trasa mierzy zaledwie… około 20km. Dodatkowo, ostatni odcinek to droga szutrowa, która dodaje trochę ryzyka w przejażdżce wynajętym samochodem. Trzeba więc zachować dużą dozę ostrożności. Zdjęcia poniżej dokładnie obrazują to, o czym piszę. 

Droga w Albanii, Bovilla Lake, wielkie serpentyny na drodze nad jeziorem

Czy jest to trasa dla każdego? Na pewno nie dla początkującego kierowcy ani jako pierwsza wycieczka w Albanii. Lepiej poznać wymiary swojego wynajętego auta i się z nim dobrze obyć – mijanie nie jest łatwe na tych wąskich drogach. Zasada “drive slow, you will be fine”, którą usłyszeliśmy na podobnej drodze na Krecie, jak najbardziej znajduje tu zastosowanie. 🙂 Jeśli zmęczy Was asfalt i boicie się jechać dalej, możecie zostawić auto przed tymi serpentynami. Drugą opcją, z której my skorzystaliśmy, jest zaparkowanie pod restauracją na górze. 

Droga drogą, a samo jezioro? Warto było jechać tak? Odpowiedź jest jedna: OCZYWIŚCIE. Zwłaszcza jeśli kochacie naturę. Jezioro naprawdę robi wrażenie. Jest również możliwość zrobienia 10-15 minutowego trekkingu, by zobaczyć je z lepszej perspektywy (szlak płatny 100leków/osoba). Polecam z niego skorzystać 🙂 

Bovilla Lake najpiękniejsze jezioro Albania
Bovilla Lake - najpiękniejsze jezioro w Albanii na północy
Bovilla Lake - najpiękniejsze jezioro w Albanii na północy

6 Dzień - jeszcze więcej serpentyn, czyli droga do Theth

Ileż można opisywać te albańskie drogi? A no można, zwłaszcza jeśli chodzi o północ. A tym bardziej Theth, czyli teoretycznie najbardziej odizolowaną osadę w Europie. 

Teoretycznie ponieważ w 2021 roku droga do Theth została wyasfaltowana i w tym momencie nie sprawia tak wielu trudności jak kiedyś. Na starszych wpisach innych blogów w internecie widzieliśmy, że kiedyś wiodła tam droga szutrowa, podobna do tej jak do Bovilla Lake, tylko znacznie dłuższa. W tym momencie głównym utrudnieniem są wąskie drogi i niekończące się serpentyny. Jedyna droga bez asfaltu jest już w samym Theth – jednak tutaj mieliśmy już tylko niecałe 2km do naszego noclegu. Ogółem droga łatwiejsza niż do Bovilla Lake, jednak bardziej męcząca ze względu na swoją długość (około półtorej godziny jazdy). Całość z Durres do Theth zajęło nam około 4h z krótkim przystankiem przy jeziorze Szkoderskim.

wodospad Theth
Waterfall Theth
Droga do Theth nawigacja
Droga do Theth
Theth - niezwykły chillout w osadzie w północnoalbańskich górach
Kościół w Theth

Samo Theth jest wsią położoną w Górach Północnoalbańskich, znanych też Górami Przeklętymi. Jest oddzielona od reszty kraju górami, stąd ten wymagający dojazd. Ma natomiast cudowny i niepowtarzalny klimat. Czuć, że turystyka nie dotarła do tego miejsca, jest cisza, spokój i piękny górski krajobraz. Oprócz guesthousów i domów mieszkańców, znajduje się tam także bardzo klimatyczny Kościół, obok którego trudno przejść obojętnie. Jest on zarówno najważniejszym budynkiem, jak i wizytówką tej miejscowości.

W dniu przyjazdu udało nam się przejść na wodospad (Waterfall Theth). Nie przepuściliśmy okazji i wskoczyliśmy do wody, która, oczywiście, była lodowata, także za długo w niej nie siedzieliśmy:) Polecam jednak spróbować każdemu – po takim pobycie w lodowatej wodzie przychodzą takie endorfiny do głowy, że każde zmęczenie idzie w niepamięć 🙂 
Droga do wodospadu w jedną stronę zajmuje około 30-50 minut w zależności od tego, z którego miejsca w Theth startujecie. 

POLECAJKA JEDZENIOWA: W Theth prawie każdy Guesthouse ma restaurację, więc opcji nie brakuje. W naszym noclegu było naprawdę dobrze pod względem jakości i cen, jednak prawdziwie urzekła nas restauracja Shpella 🙂 Przepyszne jedzenie, fajna obsługa no i piękne widoki 🙂 

zachód słońca w Theth

7 Dzień - trekking Valbona Pass

Będąc w Theth nie mogliśmy przepuścić okazji i nie udać się na trekking. Nasz wybór padł na trekking Theth-Valbona, który docelowo ma prowadzić właśnie do miejscowości Valbona, położona po drugiej stronie gór. Z ciekawostek, ten trekking to najszybsza droga by dostać się z Theth do Valbony albo odwrotnie. Dojazd samochodem wymagałby okrążenia gór, czyli ponad 6h według Google Maps!

Valbona Pass Theth
Trekking Valbona Pass w Theth Albania

Oczywiście mieliśmy samochód w Theth i nie docieraliśmy do Valbony, dlatego dotarliśmy na szczyt gór i wróciliśmy tą samą drogą. Jeśli tak jak my nie macie czasu albo logistycznie możliwości zrobienia całego szlaku, polecam Wam to rozwiązanie. Idźcie w kierunku Valbona Pass i kierujcie się na punkt widokowy. Po osiągnięciu szczytu możecie zawracać do Theth. Sama trasa zajmie Wam około 5-8h w zależności od pogody, przystanków na drodze oraz Waszej formy.

Valbona Pass góry północnoalbańskie trekking Valbone

8 dzień - poranny bieg i Tirana

Nie mogliśmy rozstać się z Theth, więc postanowiliśmy rozbiegać trekkingowe zakwasy i jeszcze trochę nacieszyć się tym miejscem. Około 10:00 wyruszyliśmy do Tirany, by chociaż 2-3 godziny spędzić w stolicy, w której absolutnie nic nie ma.

No właśnie, to jak z tą Tiraną? Ja osobiście zgadzam się z opiniami, że nie warto poświęcać na nią zbyt wiele czasu, o ile w ogóle. Kiedy do niej dotarliśmy i staliśmy się siłą rzeczy uczestnikami ruchu drogowego tego miasta, zatęskniliśmy za serpentynami. Chaos, szok i niedowierzanie jeśli chodzi o brak sygnalizacji manewrów, tłumu samochodów i robienia sobie ze środkowego (!) pasa kiss&ride sprawiło, że na start byliśmy rozczarowani. Mimo wszystko zjedliśmy bardzo dobry obiad w tradycyjnej restauracji Oda Garden, którą mogę polecić – zarówno pod względem cenowym, jak i jakości. 

Przeszliśmy się po kilku punktach Tirany, jednak upał sprawił, że wcześniej skierowaliśmy się na lotnisko. 

Restauracja w Theth
Na koniec jeszcze restauracja w Theth
Tirana stolica Albanii
Tirana

Podsumowując, bardzo dużo udało nam się zobaczyć, jak i odpocząć, i niewiele bym zmieniła następnym razem. Jedyne, co bym zrobiła inaczej to odpuściłabym Tiranę na rzecz dłuższego pobytu w Theth. Jednak z racji tego że samochód mieliśmy wypożyczony, a z Theth do Tirany jest około 4h drogi, chcieliśmy być już bliżej lotniska. 

No responses yet

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *